Naszym zdaniem TAK — ale nie powinna próbować wygrać z nimi liczbą wyprodukowanych urządzeń, wielkością fabryk ani globalnym budżetem marketingowym.
Polska firma może konkurować tam, gdzie w projektach automatyzacji naprawdę powstaje wartość:
w zrozumieniu procesu, elastyczności rozwiązania, oprogramowaniu, integracji i jakości wdrożenia.
Duży producent może dostarczyć bardzo dobrego robota.
To jednak nie oznacza jeszcze, że materiał będzie docierał na czas, system osiągnie zakładaną wydajność, a całość prawidłowo zintegruje się z ERP, WMS, MES, liniami produkcyjnymi i infrastrukturą klienta.
W praktyce projekt AMR nie kończy się na dostawie urządzenia.
Dopiero wtedy zaczyna się najważniejsza część pracy.
1. Znajomość lokalnych zakładów i ich realnych problemów
Polskie fabryki często pracują w halach, które nie zostały zaprojektowane z myślą o robotach mobilnych.
Mamy:
– ograniczone szerokości manewrowe,
– ruch mieszany ludzi i wózków,
– różne typy palet i ładunków,
– starsze systemy informatyczne,
– procesy zmieniane przez lata,
– konieczność utrzymania produkcji podczas wdrożenia.
Tu przewagę daje nie katalog produktu, ale umiejętność dopasowania rozwiązania do rzeczywistych warunków.
2. Elastyczność zamiast zamkniętego standardu
Duża organizacja potrzebuje standaryzacji.
Mniejszy, wyspecjalizowany producent może szybciej reagować na nietypowe wymagania:
✓ zmodyfikować konstrukcję robota,
✓ dopasować system wizyjny,
✓ obsłużyć różne palety i ładunki,
✓ przygotować dedykowaną integrację,
✓ zmienić logikę procesu,
✓ rozwinąć funkcję oprogramowania pod konkretny przypadek.
W intralogistyce właśnie takie szczegóły często decydują o powodzeniu całego projektu.
3. Własne oprogramowanie jako źródło przewagi
Robot bez odpowiedniego oprogramowania jest tylko urządzeniem, które potrafi się poruszać.
Prawdziwa automatyzacja wymaga zarządzania zadaniami, priorytetami, ruchem, ładowaniem, błędami, integracjami i całą flotą.
Dlatego rozwijamy własne rozwiązania: Intrabot OS oraz Intrafleet.
Pozwala nam to nie tylko dostarczyć robota, ale również projektować sposób, w jaki urządzenia współpracują z procesem klienta.
4. Bliskość klienta i odpowiedzialność za efekt
W projekcie AMR liczy się czas reakcji.
Gdy proces zatrzymuje się na produkcji, klient nie potrzebuje kolejnej prezentacji produktu.
Potrzebuje zespołu, który rozumie instalację, zna historię projektu i potrafi szybko znaleźć przyczynę problemu.
Lokalny zespół projektowy, programistyczny, wdrożeniowy i serwisowy może być istotną przewagą nad modelem opartym wyłącznie na zagranicznym producencie i lokalnym pośredniku.
5. Konkurencja nie musi oznaczać kopiowania największych
Nie chcemy budować kolejnej wersji tego samego robota.
Chcemy rozwijać rozwiązania odpowiadające na problemy, które widzimy u klientów:
– brak operatorów,
– trudności z obsadą trzeciej zmiany,
– ograniczoną przestrzeń,
– różne typy palet,
– konieczność identyfikacji ładunków,
– potrzebę bezpiecznej pracy na wysokości,
– integrację całego przepływu materiału.
Dlatego rozwijamy Fork 3.0, Reach Truck, systemy wizyjne oraz własne oprogramowanie do zarządzania robotami.
Czy polska firma może konkurować z największymi?
Może — pod warunkiem że nie sprzedaje tylko robota.
Musi dostarczać wiedzę, oprogramowanie, integrację, serwis i odpowiedzialność za działający proces.
Ostatecznie klient nie potrzebuje największego producenta.
Potrzebuje partnera, który dowiezie rezultat.



